Jedenastego w piątek

Czternaste posiedzenie Sejmu, na którym ważyły się losy przyszłych emerytów milionów obywateli, po raz kolejny, w moim przekonaniu, wyznaczyło nowy poziom debaty oraz – również – po raz kolejny przebiło dno, z łatwością pokonując zwały mułu i bagna. Warto przyznać, że do poziomu dyskursu dostosowali się związkowcy z Solidarności, okupując bramy i wygłaszając niewybredne hasła, kierowane w stronę koalicji rządzącej.

Czytaj dalej »

Koko, koko, bojkot nie jest spoko

Gdyby od tego zależała przyszłość, a dokładnie jej brak, Donalda Tuska, to Jarosław Kaczyński pozwoliłby się ogolić na łyso, a może i nawet wyszedłby w sandałach w mroźny dzień. Jak bowiem inaczej tłumaczyć nawoływanie do zbojkotowania największej imprezy sportowej, którą (być może tego nie zauważył, wtedy zdecyduję się nawet skasować ten wpis) współorganizuje Polska.

Czytaj dalej »

Bogatemu wszystko wolno

Podczas pierwszomajowego przemówienia nowy przewodniczący SLD poruszył niezmiernie ważną, a zarazem i kontrowersyjną sprawę, dotyczącą przywrócenia trzeciego progu podatkowego w wysokości 50%. Trzecia stawka (w wysokości 40%) została zniesiona za rządów Prawa i Sprawiedliwości, tej samej partii, która dziś chce sięgać do „głębokich kieszeni bogatych”.

Czytaj dalej »

Zapisek z oblężonego miasta

Na dźwięk pytania „Radom – pierwsze skojarzenie” zdecydowana większość mieszkańców Polski odpowie – „zagłębie bezrobocia”, pozostałe możliwe odpowiedzi to „upadły przemysł”, „Air Show”, względnie „radomski czerwiec”. Coraz częściej niestety dowiadujemy się w ogólnopolskich mediach o mało budujących efektach fenomenu, niespotykanego nigdzie indziej w kraju – otóż wspomniane miasto jest od dłuższego czasu największym bastionem Prawa i Sprawiedliwości. Gdzie tam Podkarpaciu (szerzej znanemu w kraju, jako tzw. matecznik prawicy) do Radomia – wyobraźcie sobie Szanowni Czytelnicy blisko ćwierćmilionowe miasto, w którym już drugą kadencję rządy sprawuje PiS, wraz z prezydentem (również druga z kolei kadencja) z tego samego ugrupowania. Nie ma innego tej wielkości miasta w kraju, gdzie od 6 lat Platforma Obywatelska i inne partie wespół zbierają solidne baty we wszystkich wyborach.

Czytaj dalej »

Podbródkowy nokautujący

Jarosław Kaczyński jest wielki i nie ma w tym stwierdzeniu żadnej ironii z mojej strony. Sposób, w jaki wskazał miejsce w szeregu Zbigniewowi Ziobrze był arcymistrzowskim posunięciem na szachownicy polskiej polityki. Bez dwóch zdań.

Czytaj dalej »

Wybory za pasem

Wielu prorokuje szybki koniec obecnej koalicji, w szczególności po zeszłotygodniowym zerwaniu negocjacji wewnątrzkoalicyjnych przez wicepremiera Pawlaka oraz licznych wypowiedziach polityków PSL. Natomiast mało kto potrafi wyjaśnić komu, tak naprawdę, nowe wybory mogłyby wyjść na zdrowie. Z pewnością nie Polsce.

Czytaj dalej »

Jednoczenie przez podział

Na rozłam w PiS zanosiło się od dawna, a przez „dawno” nie mam na myśli ostatnich zawirowań wokół tzw. Ziobrystów. Reformatorskie zapędy byłego Ministra Sprawiedliwości znane były już kilka lat temu, wtedy jednak był on za słaby aby szerzej artykułować potrzebę zmian w PiS, przez co został skierowany przez prezesa na odpowiedzialny odcinek w Parlamencie Europejskim, co wielu z komentatorów podsumowało daniem czasu na ochłonięcie dla gorącej głowy. Niewielu bowiem obserwatorów sądziło, że Ziobro przez ten czas będzie zbierał siły na powtórną próbę wprowadzenia nowego ładu w Prawie i Sprawiedliwości.

Czytaj dalej »

Październikowym wieczorem. Rozwiązanie.

Prezes zrobił szybki rachunek sumienia, próbował sobie przypomnieć za co został tak ukarany przez los, dlaczego przyszło mu walczyć o lepszą Polskę z takimi ludźmi, osobami, które – delikatnie mówiąc – nie są zbyt błyskotliwe.
- Może to wszystko przez to, że jestem wciąż kawalerem? Gdybym miał żonę to może byłbym bardziej przyzwyczajony do zmiennych humorów i braku zrozumienia? Mniej bym się denerwował i nauczyłbym się jednym uchem wpuszczać, a drugim wszystko wypuszczać? Robiłbym swoje pomimo wiatru w oczy... Tak! To jest metoda! – w myślach próbował znaleźć wyjście z sytuacji.
- Zrobię to co zaplanowałem, chociażbym miał już do końca życia wysłuchiwać oderwanych od rzeczywistości komentarzy moich, cholera jasna, współpracowników.

Czytaj dalej »

Październikowym wieczorem. Zwątpienie.

Prezesowi ręce opadły po raz już niewiadomo który. Siły go opuściły (wraz z ochotą na dalsze wyłuszczanie planu) i musiał usiąść. Wziął ponownie szklankę z wodą i zwilżył usta. Po raz kolejny wzięło go na refleksję.
- Przecież mogłem sobie pracować w bibliotece… Mili ludzie, cicho, spokojnie. Albo na uczelni, teraz to wykładowcy mają luz, spokój. Można mówić niemal co się chce, a i na kota więcej czasu by było…

Powinność jednak wzięła górę, wstał po chwili i przemówił jeszcze pewniejszym głosem.
- Zbysławie! Chciałem kiedyś abyś był moim zastępcą, chcę nadal, ale już nieco mniej. Na szczęście pomimo swojej bezmyślności jesteś niemal tak bezwzględny, jak ja – więc powierzyłem ci ważne zadanie. Jak już wcześniej wspomniałem będziesz szefem partii – myślę, że już do końca, twojego lub jej.

Czytaj dalej »

Październikowym wieczorem. Smok.

Na sali zapanowała konsternacja. Ci, którzy myśleli, że już wszystko jest jasne ponownie wpadli w niepewność, a niektórzy nawet zaczęli panikować nerwowo rozglądając się na boki sprawdzając jak reaguje reszta sali. Nie byli odosobnieni.

Po dłuższej chwili odezwał się niepewnie Żebro.
- To pan Prezes będzie sterował z emerytalnego krzesła?
- Oczywiście, że ja – przecież mówiłem, że się nie nadajecie. Natomiast na papierze i w telewizorze premierem będzie osoba, której dawno nie widzieliście... – tu Jaromir zrobił pauzę licząc na przebłysk inteligencji zgromadzonych.

Czytaj dalej »

Wcześniejsze wpisy