Jedenastego w piątek

Czternaste posiedzenie Sejmu, na którym ważyły się losy przyszłych emerytów milionów obywateli, po raz kolejny, w moim przekonaniu, wyznaczyło nowy poziom debaty oraz – również – po raz kolejny przebiło dno, z łatwością pokonując zwały mułu i bagna. Warto przyznać, że do poziomu dyskursu dostosowali się związkowcy z Solidarności, okupując bramy i wygłaszając niewybredne hasła, kierowane w stronę koalicji rządzącej.

Czytaj dalej »

Szalki zawsze równo

Wszyscy wiedzą, jak wygląda kiedyś wyglądały wagi – prawda? Tych, którzy przyzwyczajeni są do obecnych czasów, a historia techniki nie jest ich mocną stroną, uprzejmie informuję, że jeszcze kilkanaście lat temu większość wag wyglądała zupełnie inaczej. W uproszczeniu: działały one na zasadzie równoważenia sił i składały się z dwóch szalek, na pierwszej umieszczano ważony towar, na drugiej – wzorzec, ciężar o znanej masie. Celem ważenia było (oczywiście prócz poznania masy) uzyskanie tego samego poziomu szalek. Podobnie jest dziś, ale nie o przemyśle spożywczym i handlu będę próbował pisać ten felieton, ale o polityce. Bez sensacji, a tak się fajnie zapowiadało, prawda?

Czytaj dalej »

Oddajmy się partiom politycznym

Los proponowanej przez Ruch Palikota w tym tygodniu ustawy o finansowaniu partii politycznych można było w łatwy sposób przewidzieć jeszcze przed pierwszym czytaniem. Zastanawiało mnie tylko, jak zachowa się Platforma Obywatelska, która przecież głosiła na swoich sztandarach wyborczych bardzo zbliżony projekt, oczywiście później z niego zrezygnowała.

Czytaj dalej »

Sześćdziesiąt siedem

Ucichł gwar nad „Reformą 67”, więc przyszedł czas na chłodne, pozbawione emocji podsumowanie jednego z najważniejszych (o ile nie najważniejszego) wydarzenia społecznego i politycznego tego roku.

Czytaj dalej »

Z tej samej kieszeni, ale inaczej

Niczym grom z jasnego nieba uderzyła informacja o planowanym zastąpieniu Funduszu Kościelnego dobrowolnym odpisem 0,3% podatku na cele kościołów. W poniższym wpisue pozwolę sobie pominąć kwestię wysokości tegoż (dlaczego 0,3%, nie np. 0,56%, względnie 0,11111%), a postaram się skupić na celowości takiego zagrania. Tak, zagrania.

Czytaj dalej »

Be quick or be dead

Tytułowej maksymy nie rozumiano w SLD przed ostatnią kampanią wyborczą, nie pojmowano jej w trakcie wspomnianej, jak również po wyborach wydaje się ona obca. Kiedy słyszę o kolejnych ruchach Palikota, to narasta we mnie wściekłość, dlaczego człowiek, który nagle postanowił zostać czołową postacią lewicy potrafi w ten sposób punktować działaczy, którzy powinni dać się prędzej pokroić na plasterki niż dać się wyprzedzić zwykłemu awanturnikowi, zręcznie korzystającemu z rad specjalistów od budowania wizerunku.

Czytaj dalej »

Poziom zakłamania

Co prawda sprawa wypłynięcia wulgaryzmów senatora Platformy Obywatelskiej Romana Ludwiczuka nieco przycichła - po części dzięki jego zrzeczeniu się członkostwa w partii - ale postanowiłem napisać jeszcze kilka słów na ten temat.

Na wstępie chciałbym przypomnieć swoją notkę sprzed niemal dwóch lat, która dotyczyła właśnie sprawy języka używanego przez przedstawicieli narodu, którzy uzyskali mandat reprezentowania go w Parlamencie. W sumie to mógłbym zakończyć ten wpis na podaniu tego linka i czułbym się rozgrzeszony ponieważ moje zdanie się nie zmieniło, ale okropnie mnie mierżą wypowiedzi Ważnych Osób z Samej Góry Platformy, którzy niemal jak mantrę powtarzają - według mnie - nadmiernie wyświechtane stwierdzenie, które brzmi "standardy w partii".

Czytaj dalej »

Październikowym wieczorem. Smok.

Na sali zapanowała konsternacja. Ci, którzy myśleli, że już wszystko jest jasne ponownie wpadli w niepewność, a niektórzy nawet zaczęli panikować nerwowo rozglądając się na boki sprawdzając jak reaguje reszta sali. Nie byli odosobnieni.

Po dłuższej chwili odezwał się niepewnie Żebro.
- To pan Prezes będzie sterował z emerytalnego krzesła?
- Oczywiście, że ja – przecież mówiłem, że się nie nadajecie. Natomiast na papierze i w telewizorze premierem będzie osoba, której dawno nie widzieliście... – tu Jaromir zrobił pauzę licząc na przebłysk inteligencji zgromadzonych.

Czytaj dalej »

Październikowym wieczorem. Spotkanie.

Lato się już skończyło, zmrok zapadał coraz wcześniej. Nawet na Żoliborzu.

- Wszyscy są?
- Dwajścia sześć, dwajścia siem, dwajścia osiem. Brakuje jednego Panie Prezesie! - zameldował Bukiński.
- Kogo? - zainteresował się gospodarz posiedzenia.
- Nie ma Grubego - usłużnie odpowiedział gensek partii.
- Zawsze się spóźnia, eurooseł w mordę jeża... - ktoś z końca stołu pozwolił sobie na uwagę.
- Trudno, zaczniemy bez niego... - zadecydował Wielki Szef i już otwierał segregator z wielką naklejką "Ściśle tajne - wracamy!", kiedy nagle otworzyły się drzwi i wpadł przez nie zadyszany Misiek Głaziński.
- Prezesie, wybaczcie - jechałem dookoła, ponieważ nie mogę się pozbyć wrażenia, że jeżdżą za mną cały czas...
- Jasne, ostrożności nigdy za wiele, szczególnie teraz... Misiek! Gdzie twoja fryzura? Błyszczysz zupełnie jak średnio-starszy reprezentant lewicy!

Po sali rozniósł się śmiech. Głaziński zaczerwieniony zajął miejsce przecierając okulary.

Czytaj dalej »

Jak nie powinno się politykować cz. 6

Jarosław Kaczyński swoją rezygnacją z uczestnictwa w Radzie Bezpieczeństwa Narodowa sam, zupełnie niepotrzebnie, wyklucza się z bieżącej polityki. Powoli, aczkolwiek skutecznie wytrąca z ręki oręż swoim zwolennikom, którzy próbują coraz bardziej rozpaczliwie tłumaczyć jego poczynania.

Czytaj dalej »

Wcześniejsze wpisy