Be quick or be dead

Tytułowej maksymy nie rozumiano w SLD przed ostatnią kampanią wyborczą, nie pojmowano jej w trakcie wspomnianej, jak również po wyborach wydaje się ona obca. Kiedy słyszę o kolejnych ruchach Palikota, to narasta we mnie wściekłość, dlaczego człowiek, który nagle postanowił zostać czołową postacią lewicy potrafi w ten sposób punktować działaczy, którzy powinni dać się prędzej pokroić na plasterki niż dać się wyprzedzić zwykłemu awanturnikowi, zręcznie korzystającemu z rad specjalistów od budowania wizerunku.

Czytaj dalej »

Poziom zakłamania

Co prawda sprawa wypłynięcia wulgaryzmów senatora Platformy Obywatelskiej Romana Ludwiczuka nieco przycichła - po części dzięki jego zrzeczeniu się członkostwa w partii - ale postanowiłem napisać jeszcze kilka słów na ten temat.

Na wstępie chciałbym przypomnieć swoją notkę sprzed niemal dwóch lat, która dotyczyła właśnie sprawy języka używanego przez przedstawicieli narodu, którzy uzyskali mandat reprezentowania go w Parlamencie. W sumie to mógłbym zakończyć ten wpis na podaniu tego linka i czułbym się rozgrzeszony ponieważ moje zdanie się nie zmieniło, ale okropnie mnie mierżą wypowiedzi Ważnych Osób z Samej Góry Platformy, którzy niemal jak mantrę powtarzają - według mnie - nadmiernie wyświechtane stwierdzenie, które brzmi "standardy w partii".

Czytaj dalej »

Październikowym wieczorem. Smok.

Na sali zapanowała konsternacja. Ci, którzy myśleli, że już wszystko jest jasne ponownie wpadli w niepewność, a niektórzy nawet zaczęli panikować nerwowo rozglądając się na boki sprawdzając jak reaguje reszta sali. Nie byli odosobnieni.

Po dłuższej chwili odezwał się niepewnie Żebro.
- To pan Prezes będzie sterował z emerytalnego krzesła?
- Oczywiście, że ja – przecież mówiłem, że się nie nadajecie. Natomiast na papierze i w telewizorze premierem będzie osoba, której dawno nie widzieliście... – tu Jaromir zrobił pauzę licząc na przebłysk inteligencji zgromadzonych.

Czytaj dalej »

Październikowym wieczorem. Spotkanie.

Lato się już skończyło, zmrok zapadał coraz wcześniej. Nawet na Żoliborzu.

- Wszyscy są?
- Dwajścia sześć, dwajścia siem, dwajścia osiem. Brakuje jednego Panie Prezesie! - zameldował Bukiński.
- Kogo? - zainteresował się gospodarz posiedzenia.
- Nie ma Grubego - usłużnie odpowiedział gensek partii.
- Zawsze się spóźnia, eurooseł w mordę jeża... - ktoś z końca stołu pozwolił sobie na uwagę.
- Trudno, zaczniemy bez niego... - zadecydował Wielki Szef i już otwierał segregator z wielką naklejką "Ściśle tajne - wracamy!", kiedy nagle otworzyły się drzwi i wpadł przez nie zadyszany Misiek Głaziński.
- Prezesie, wybaczcie - jechałem dookoła, ponieważ nie mogę się pozbyć wrażenia, że jeżdżą za mną cały czas...
- Jasne, ostrożności nigdy za wiele, szczególnie teraz... Misiek! Gdzie twoja fryzura? Błyszczysz zupełnie jak średnio-starszy reprezentant lewicy!

Po sali rozniósł się śmiech. Głaziński zaczerwieniony zajął miejsce przecierając okulary.

Czytaj dalej »

Jak nie powinno się politykować cz. 6

Jarosław Kaczyński swoją rezygnacją z uczestnictwa w Radzie Bezpieczeństwa Narodowa sam, zupełnie niepotrzebnie, wyklucza się z bieżącej polityki. Powoli, aczkolwiek skutecznie wytrąca z ręki oręż swoim zwolennikom, którzy próbują coraz bardziej rozpaczliwie tłumaczyć jego poczynania.

Czytaj dalej »

Samobój. I to przed bardzo ważnym meczem.

Wczorajsze karne usunięcie z PiS dwóch posłanek z niewątpliwie pierwszej linii było najgorszą rzeczą, która mogła się zdarzyć tej partii tuż przed najważniejszym wydarzeniem tej jesieni czyli wyborami samorządowymi.

Czytaj dalej »

Zmarnowana szansa

Wczorajszy pogrzeb zamordowanego asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego, był znakomitą okazją na zakończenie, a przynajmniej przekazanie jasnego sygnału jak ukrócić samonakręcającą się spiralę oskarżeń o działanie na szkodę atmosfery w kraju.

Niestety, tak jak najważniejsze osoby w Państwie wcześniej okopały się na swoich pozycjach, tak zostały w nich w dniu dzisiejszym. Wystarczyło tylko (aż?) wspólne wystąpienie przeciwko narastającej agresji, jasny przekaz wskazujący na jedność polityków przeciwko nienawiści - jestem zdania i głęboko wierzę, że później mogłoby być już tylko lepiej.

Czytaj dalej »

Wielkie przeoczenie

Dawno nie mieliśmy w Wolsce takiej krucjaty. Media wszelakiej maści grzmią na wszystkie możliwe sposoby i z użyciem każdej dostępnej formy rozpowszechniania informacji o śmierci, która czai się w niewinnych sklepikach z niezwykle mobilizującymi nazwami typu: Kofi Szop, Smart Cafe względnie Power Store!

Na wyżej wymienione apele podejrzanie szybko zareagował rząd z, co niebywałe, wszystkimi przedstawicielami Sejmu - taka sytuacja nie miała precedensu w całej historii III (tudzież IV - ale ona podobno wcale nie miała miejsca) Rzeczypospolitej. Co więcej, owa reakcja jest tak szybka, że przebiega nie do końca zgodnie z prawem, co zresztą przyznał sam Inicjator w osobie urzędującego Premiera. Wiadomo, jak to mówi znane przysłowie, że co nagle to po diable - ale przecież chodzi o uchronienie przed niechybną śmiercią milionów (nie znam dokładnej liczby potencjalnych denatów - strzelam) młodocianych oraz pozostałych amatorów mocnych wrażeń.

Czytaj dalej »

Zimowa ofensywa

Kiedyś przebywał bez przerwy na nośnikach wszelkich mediów, nieważne czy to był papier, kineskop czy ekran monitora, a niektórzy spotykali go podobno nawet w lodówce (nie mówiąc o konserwach). Od dłuższego czasu pojawia się tylko zrywami, ale mocno akcentując swoją obecność. Natomiast od kilku ostatnich dni widzimy jego postać tak, ja za dawnych czasów - o kim mowa?

Czytaj dalej »

Nieszczęścia chodzą parami

Tak. To już chyba pewne - powstanie kolejna komisja śledcza, tym razem do spraw zbadania okoliczności zabójstwa Krzysztofa Olewnika. W skrócie - stacje żyjące z newsów, całodobowych transmisji (z powtórkami) z wszelakich obrad już zacierają ręce, albowiem będzie czym wypełniać ramówkę. Posłowie mający parcie na szkło już prasują garnitury i lobbują u szefów klubów parlamentarnych o wpisanie na listę kandydatów, a media zasypują nas informacjami o giełdzie nazwisk tych, którzy to mają największe szanse na powołanie do tejże.

Zastanawia jedynie fakt po co ma działać ta komisja, w szczególności że równolegle na tym polu działa prokuratura? Poseł będzie lepszy? Jest niemal pewne, że komisja będzie składać się wyłącznie z polityków z krwi i kości, a nie specjalistów w rozwiązywaniu tego typu spraw - czy chodzi o to, żeby pokazać, że "się bierze i pracuje"?

Czytaj dalej »

Wcześniejsze wpisy