Kolejne wybory za nami, najprawdopodobniej przez następne cztery lata będziemy mieli rząd zbliżony do właśnie ustępującego – to pierwszy ewenement w historii młodej, polskiej demokracji, bowiem nie zdarzyło się jeszcze, aby ktoś zajmował stanowisko premiera przez dwie kolejne kadencje Parlamentu.
Drugą sensacją jest zaskakujący wynik Ruchu Palikota, który zdecydowanie zadał kłam lansowanych od dłuższego czasu dwóch opinii, nieustannie wtłaczanych nam do głów, zarówno przez media, jak i polityków – mówiącej o tym jakoby "polska scena polityczna była zabetonowana", że "nie ma miejsca dla innej partii odwołującej się do lewicowych wartości poza SLD". Otóż znany i (gdzieniegdzie) lubiany performer, Janusz Palikot ostentacyjnie pokazał figę wszystkim i wprowadził do Sejmu kilkudziesięciu posłów, zupełnie nic sobie nie robiąc z filipik wysuwanych od prawicy aż po lewą stronę politycznej zagrody.
Czytaj dalej »