Nowe rozdanie
Najważniejsze wydarzenie polityczne mamy już za sobą. Niestety, tak jak przewidywałem, Jarosław Kaczyński wraz z całą swoją (podkreślam swoją!) partią pokazał, że przegrywać nie potrafi. Zaraz po ogłoszeniu wstępnych sondaży z rozbrajającą szczerością przyznał, że porażki upatruje w atakującym go szerokim froncie mediów, które "nie pozwalały spokojnie rządzić". Cóż, myślałem, że w ten smutny dla niego niedzielny wybór zdobędzie się na odrobinę refleksji bądź samokrytyki. Nastrój PiS najlepiej podsumowała jedna z uczestniczek wyborczego spotkania nazywając warszawiaków zwykłą hołotą. Nic dodać, nic ująć - przytoczę tylko powiedzonko, które jest wpajane już w przedszkolu: "Kto się przezywa, tak samo się nazywa".
PiS przegrał przez swoją arogancję, napastliwość, dzielenie Polski na lepszą i gorszą (przeciwności typu my i ZOMO) oraz upartą pewność siebie, że należy robić to co się uważa nie licząc się z opinią publiczną - nawet po trupach.
Wynik LiD raczej potwierdził moje wcześniejsze wywody dotyczące dużej pomyłki, jeśli chodzi o powierzenie Aleksandrowi Kwaśniewskiemu roli twarzy kampanii wyborczej - niewiele bowiem brakowało aby lepszy wynik osiągnęło PSL, które nie brało udziału w żadnej z trzech, szeroko nagłaśnianych, debat. To powinno dać dużo do myślenia w siedzibie SLD - moje zdanie się nie zmieniło: trzeba rozwiązać w cholerę cały LiD i przekonać do siebie utracony elektorat lewicowy, który z niesmakiem patrzył na romanse z Partią Demokratyczną. Wystarczy popatrzyć ile mandatów zdobyli przedstawiciele demokratów.pl startujący z list LiD.
Najbardziej pozytywnym sygnałem, który doszedł do nas z PKW jest fakt, że przynajmniej przez kilka lat parlament uwolnił się od wymachujących szabelką komediantów z Samoobrony i LPR - miejmy nadzieję, że ich roli nie przejmie PiS.
10 komentarzy
trackback