Według Hammurabiego

Zaiste dziwne dla liberała słowa wypowiedział ostatnio urzędujący Premier. Otóż (jak wszyscy pewnie już słyszeli) planuje On takie zmiany w prawie, które będą skutkować kastracją chemiczną dla osób, które dopuściły się pedofilii.

Nikt (chyba) natomiast nie zauważył, że wprowadzenie takiej poprawki do obowiązującego kodeksu znacznie bardziej przypominać będzie odwet oraz zbliży politykę karną do Hammurabiego, którego ustawodawstwo opierało się na prawie mutylacji czyli "czym uczyniłeś to ci odetniemy". Czy kolejną zmianą będzie ucinanie rąk złodziejom, uszu podsłuchiwaczom, a także języków krzywoprzysięzcom?

Dlaczego Premier porównując pedofilii do do alkoholizmu czy narkomanii nie widzi, że pijakom i ćpaczom (przepraszam za kolokwializmy) niczego się nie ucina, ani nie uniemożliwia? Ich się leczy, a nie okalecza. Znacznie lepiej byłoby przeznaczyć siły i środki pieniężne na ochronę i przygotowywanie najbardziej zagrożonych do obrony przed tego typu patologią.

Wszyscy oczywiście zdają sobie sprawę, że kastracja pedofilów jest ogromnie medialna, a pewnie i znaleźliby się zwolennicy publicznego kamieniowania oraz kary śmierci dla takowych. Nie tędy droga. Warto zauważyć, że w cywilizowanym kraju - do jakich z pewnością chcielibyśmy się zaliczać - nie ma pozwolenia dla takich praktyk.

No chyba, że zamiast do Japonii, jak zwykle zbliżamy się do Chin, a Premier wiedząc, że takie zmiany nie mają szans na wprowadzenie usiłuje zafundować nam igrzyska zamiast chleba.

Krajobraz po (przed) bitwie

Lewica parlamentarna (i ta poza nim) jest w rozsypce - to widzą i wiedzą wszyscy. Wojciech Olejniczak przekonuje cały czas, że do wyborów lepiej było iść "zjednoczonym" niż osobno na "ura!" - co z tego, kiedy krótko po nich mamy sytuację, kto wie, czy nie gorszą.

Warto podsumować co dobrego przyniosło kilka lat rządów "młodych" w SLD. Wypunktujemy:

Czytaj dalej »

Uwaga zakręt!

Na lewicy zamęt - zamęt spowodowany zbliżającymi się wyborami nowych władz, ale i również znaczącymi przegrupowaniami wewnątrz, nie tak dawno (podobno) monolitycznego LiD, który na szczęście przeszedł już do historii.

Szkoda tylko, że wskutek walki pomiędzy przewodniczącym Olejniczakiem, a sekretarzem Napieralskim traci na znaczeniu sam przekaz ugrupowań na lewo od PO, o przepraszam - demokratów.pl. Codziennie mamy nowe konferencje, przedstawianie jakichś-tam-kolorowych-ksiąg, a konkretów wciąż brak.

Jak na razie to cały "skręt w lewo" opiera się na atakach skierowanych ku Kościołowi i... To by było chyba na tyle - więcej nie zauważyłem. W tej chwili peleton "lewicy" skręcający w lewo prowadzi Joanna Senyszyn, u której lewicowość objawia się jedynie wspomnianymi wcześniej uwagami nt. konkordatu, roli kościoła i jego finansowaniu. Wczoraj w "Kropce nad i" pani Senyszyn raczyła wypowiedzieć bardzo ciekawe zdanie, które brzmiało mniej więcej tak: "Nasz program w 70% składa się z pomocy socjalnej, aktywizacji bezrobotnych i dbaniu o wykluczonych". To ja pytam w takim razie, o czym mówi pozostałe 30%? Jeśli o Kościele to porównywając częstotliwość wypowiedzi pani profesor o klerze z wywiadami nt. "socjału" to wydaje się, że o tych 70% mówi się w SLD chyba tylko na wewnętrznych, zamkniętych dla elektoratu posiedzeniach względnie w wewnątrzpartyjnej telewizji ponieważ w ogólnodostępnych mediach cisza, jak makiem zasiał.

Czytaj dalej »

Trendomierz

Na językach, przepraszam - w ustach, wszystkich mediów dominującym tematem jest Tybet - we wszelkich odmianach. Wiadomo mniej więcej o co chodzi, o prawa człowieka, brutalne tłumienie demonstracji, prześladowanie Dalajlamy i okupację regionu. Jest wręcz w modzie demonstrowanie swojego poparcia dla Tybetańczyków poprzez noszenie okolicznościowych koszulek, opasek względnie czapeczek.

Czytaj dalej »

Jak nie powinno się politykować cz. 5

Kilka dni temu Wojciech Olejniczak utwierdził wszystkich wątpiących w jego mandat do szefowania parlamentarnej lewicy o słuszności ich poglądów. Piję oczywiście do sławnego już "zrezygnowania z usług" demokratów.pl przy tworzeniu wspólnego ugrupowania - z rozbrajającą szczerością stwierdził on, że dotychczasowa formuła raczyła się wyczerpać. Trudno o żałośniejsze podsumowanie sztucznej koalicji, która już na samym początku nie miał prawa bytu.

Czytaj dalej »

Nieważne szczegóły

Pan Prezydent raczył w dniu przedwczorajszym wystosować do narodu Orędzie. Tak się składa, że za pomocą tegoż strzelił sobie boleśnie w stopę, sobie jak i również popierającej Go partii.

Czytaj dalej »

Szufladka

Wszyscy znają nowy kurs PiS - inteligencja, młodzi - to prawdopodobnie przez te grupy społeczne rządzi dziś Donald, a nie Jarosław. Ostatnia konferencja z udziałem "wybitnych ludzi nauki" zdawała się potwierdzać obrany kierunek. Tym bardziej dziwi (nie tylko mnie) wypowiedź (oczywiście wyrwana z kontekstu) Jarosława Kaczyńskiego na temat przybliżania urn wyborczych dla tych, którym się po prostu nie chce:

Akt głosowania powinien być według mnie czynnością poważną, świadomą, wymagającą pewnej fatygi. Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez Internet chcą tę powagę odebrać.

Warto zauważyć, że to właśnie ludzie inteligentni i młodzi starają się "wysługiwać" Internetem wszędzie tam, gdzie się da co wyraźnie kłóci się z wizją przyciągnięcia przez PiS wspomnianego elektoratu. Jak to? Czyżby Jarosław Kaczyński widział w Sieci tylko pornografię, a w jej użytkownikach popijających piwko degeneratów? Bardzo ciekawe szufladkowanie znacznej części społeczeństwa. Otóż Panie Prezesie - obiecuję, że jeśli w jakikolwiek sposób przyłoży się Pan do wprowadzenia e-votingu (myślę, że wybory samorządowe byłyby doskonałym "poligonem") to obiecuję mieć podczas głosowania otwartą tylko stronę PKW - piwo odłożę do lodówki, strony z XXX zminimalizuję, a klikać będę na stojąco.

Dalsza część wypowiedzi byłego premiera jest równie ciekawa:

Wiadomo, kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować.

Czyli mitycznego układu ciąg dalszy - Internet jest również opanowany przez żelazne macki, które oplatają całą Globalną Wioskę. Co ciekawe agitacja i manipulacja w Internecie jest dla Prezesa czymś nagannym, wartym tępienia, a taka sama - niemniej agresywna kampania prowadzona z ambon jest tym, na co można przymknąć oko, a nawet po cichu tolerować. W skrócie: jeśli nadają na nas - be, mówią zgodnie z linią - cacy.

Osobiście, według mnie to nowy kurs PiS jest tylko pewnego rodzaju makijażem nakładanym przez górę partii aby pozbyć się etykietki "ortodoksyjności" i rozszerzyć swoje wpływy, które mogą się przełożyć na głosy - jednak, jakby to powiedział mój znajomy - "słoma nadal z lakierek wychodzi". Z jednej strony walczymy o głosy nie tylko tych, którzy już nas znają i wychodzimy z otwartymi ramionami na każdego, nawet wcześniej obrażanych wykształciuchów, a z drugiej strony wszystko co nowe, nowoczesne i (chyba) nie do końca zrozumiałe jest by default złe i nie do przyjęcia.

Czy ktoś nad tym panuje?

Cud? Raczej cudaki!

Rację miał - nie sądziłem, że kiedykolwiek to przyznam - Jarosław Kaczyński umieszczając Platformę Obywatelską w bajce o Czerwonym Kapturku. Wyszło to, co wszyscy dokładniej studiujący programy polityczne wiedzieli sporo wcześniej i ostrzegali na lewo i prawo - o kogo tak naprawdę będzie dbała PO.

Rząd ma zamiar podzielić pracowników na tych, którzy zatrudnieni są w firmach o załodze ponad 10 osób i pozostałych. Ci pierwsi będą pracować według dotychczasowego Kodeksu Pracy, a "maluczcy" – nowego, obciętego z niemal wszelkich zobowiązań stawianych pracodawcom wobec pracowników!

Przykłady - proszę bardzo:

  • Właściciele małych przedsiębiorstw nie będą mieli "nad sobą" przepisu dotyczącego zakazu zwalniania kobiet w ciąży i osób w wieku przedemerytalnym.
  • Ci sami będą mogli zwalniać pracowników niemal bezkarnie - nie będzie już obowiązku przywrócenia do pracy, lub uznania wypowiedzenia za bezskuteczne! Wystarczy zapłacić niskie odszkodowanie (co i tak się pewnie będzie opłacać w porównaniu z pensją) i po sprawie.
  • Nie będzie też konieczności konsultowania ze związkami zawodowymi opinii na temat zwalnianego pracownika.
  • Konieczność prowadzenia ewidencji pracy? Niepotrzebna - będzie można eksploatować pracowników "ile wlezie"
  • Zniesiony zostanie również zakaz zmuszania (o przepraszam - proponowania) przejścia pracowników na tzw. "samozatrudnienie"
  • Inne "drobiazgi" to brak refundowania kosztów delegacji służbowych, skrócenie do zaledwie 14 dni chorobowego wypłacanego w wysokości 80% pensji (potem pracownicy będą skazani na ZUS-owski zasiłek)

Dodatkowo ustawodawca (czyli koalicja PO i PSL) zamierza znieść obowiązkowe zatrudnianie pracowników według umowy o pracę i dać możliwość zawierania umów cywilnych. Co to oznacza - tego nie należy raczej tłumaczyć.

Donald Tusk podczas kampanii wyborczej bardzo często powoływał się na Irlandię, bogaty zachód i wspomniany w tytule cud, problem w tym, że po wprowadzeniu powyższych poprawek znacznie bliżej niż do Dublina będzie nam do Pekinu i Phenianu, gdzie robotnicy pracują za miskę ryżu i nie mają żadnych praw, bo to przecież pracodawca jest Panem i Władcą. Warto dodać, że w firmach zatrudniających poniżej 10 pracowników pracuje ponad 3 mln osób, a poza tym w czym problem podzielić większą firmę na mniejsze? A ile korzyści od razu!

Korpus Weteranów Wybranych

Jak donoszą dzisiejsze gazety, w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego powstaje projekt powołania Korpusu Weteranów Rzeczpospolitej pod patronatem prezydenta. Projekt ten mówi, że tytuł weterana będzie przyznawany przez wspomniane już BBN, a wyróżniony dostanie 200 zł dodatku kombatanckiego miesięcznie oraz darmowe leki, dodatek pogrzebowy, asystę kompanii honorowej na pogrzebie i odznakę weterana, która jeśli będzie noszona w widocznym miejscu, będzie zobowiązywać żołnierzy oraz pozostałych funkcjonariuszy formacji mundurowych do salutowania.

Wszystko pięknie, ładnie - ale gdzie jest haczyk? Otóż okazuje się, żeby otrzymać status weterana trzeba się zlustrować! Jeśli przy tym procesie wyjdzie na przykład, że kandydat na weterana:

"nie uznając zwierzchnictwa Naczelnego Wodza i Rządu RP organizował na terenie ZSRR formacje wojskowe złożone z obywateli polskich"

to może się pożegnać z honorami przysługującymi weteranowi. Natomiast w przypadku, gdy kandydat był osobą:

"pełniąca służbę w formacjach podziemnych lub organizacjach podległych Polskiej Partii Robotniczej"

... to również zostanie wykluczony z grona kandydatów. O co więc chodzi? Ano o to, że Prezydent raczy starannie selekcjonować osoby, które walczyły "słusznie" o wyzwolenie Polski spod jarzma hitlerowskiej okupacji. Jak bowiem inaczej, niż dyskryminacją, nazwać wykluczenie "lekką ręką" setek tysięcy żołnierzy Gwardii Ludowej, Armii Ludowej względnie Batalionów Chłopskich? Oczywistą oczywistością jest również to, że nie zostanie uwzględniona większość żołnierzy, którzy przeszli szlak od Lenino do Berlina - bo, wg Prezydenta, "źle walczyli" - czyżby nie po tej stronie co potrzeba?

Czy naprawdę w czasie okupacji można sobie było "o tak" wybrać organizację? Czy były ogólnodostępne "punkty zborne" gdzie człowiek mógł sobie zadecydować czy będzie walczył w barwach AL czy AK? Szło się i walczyło po prostu z okupantem - dla Polski.

Okazuje się, że nie tylko Jarosław Kaczyński potrafi dzielić na "tych co stoją tu" oraz "tamtych, którzy stoją gdzie ZOMO" - Prezydent nie jest Prezydentem wszystkich polaków - tylko tych, których uważa za wartych tego. Tylko kto mu takie pomysły "sufluje"?

Wszystkim, tylko z czego?

Najwięcej w ciągu ostatniego czasu mówi się o protestach, kontestacjach i strajkach spowodowanych niskimi zarobkami, głównie w sferze budżetowej. Niemalże lawinowo ujawniają się kolejne grupy zawodowe, którym przestały się podobać obecne pensje.

Na wszelkie postulaty dotyczące podwyżek rząd (tu nie ma podziałów - poprzedni, obecny względnie przyszły) zawsze powtarza, niczym mantrę - budżetu nie stać na jakiekolwiek podwyżki.

We wspomnianej lawinie rolę motoru napędowego dzierżą przede wszystkim pracownicy służby zdrowia, nie mniejszą pełnią będący "na topie" od dawna górnicy - wszystkich jednak niedawno przebili celnicy, którym, mimo że faktycznie nie mogą strajkować (ustawa!), udało się skutecznie sparaliżować wschodnie granice Unii Europejskiej.

I nagle stał się cud, zapowiadany przez Donalda Tuska, celnicy dostali pieniądze - co prawda nie tyle, ile chcieli, ale okazało się, że budżet stać! Co teraz powinny zrobić inne grupy zawodowe? Oczywiście strajkować ponieważ skoro raz się okazało, że budżetu nie stać, a potem, że stać to czemu nie spróbować? Taki urzędnik w skarbówce przecież nie jest gorszy od celnika, pracownik Urzędu Pracy też nie, a nauczyciel? Toż to od niego zależy, jak będą wykształcone następne pokolenia - co to to nie! Celnik może, to i każdy może.

Idźmy dalej - dlaczego budżet stać na ogromne dotacje dla partii politycznych (fakt, ma być ten proceder ukrócony, i dobrze!), wielkie pensje dla parlamentarzystów (wiem, kiepski przykład - urzędników jest rząd wielkości więcej, ale liczy się zasada), czy nawet (tu mnie połowa komentujących zaraz zje) Euro 2012 - w czym pomoże taka impreza nauczycielowi pobierającemu z kasy co miesiąc 1000 zł? Co zrobimy z tymi pięknymi, potężnymi stadionami po zakończeniu imprezy - pewnie będą sobie stać puste (tzn. co drugi weekend będą w 1/5 zapełnione podczas kolejnych rund skorumpowanej Ligi Polskiej).

Co na to rząd? Rząd Tuska zamiast zadbać o potrzeby tych, którym pomoc by się przydała najbardziej snuje kolejne plany, które powoduje powstawanie coraz większego banana na twarzy "sfery bogatszej".

A to podateczek liniowy: ach, jak się ucieszą mniej zamożni, że nagle Ci, którzy płacili 40% od części swoich pieniędzy zapłacą 19%, a biedni? No tu akurat się nic nie zmieni, ale poczekajmy może na jakieś cuda. A to zniesienie podatku od spadków - och pięknie, potomkowie 100 najbogatszych Polaków (i oczywiście dużo więcej osób) nie zostaną na lodzie, kiedy zabraknie im rodziny. Pracować też na szczęście nie będą musieli. A to zniesienie wysoce niesprawiedliwego "podatku Belki" - przecież po to się oszczędza i inwestuje, żeby zarabiać i mieć jeszcze więcej? A co dla tych, którzy o oszczędzaniu mogą tylko pomarzyć?

No nic, tym którzy mają gorzej pozostaje chyba tylko czekać na cud. Na razie zamiast tego mają cudaków - i to powinno na tą chwilę wystarczyć.

W ramach ogłoszenia parafialnego chciałbym przeprosić wszystkich tych, którzy martwili się o brak nowych wpisów przez dłuższy czas. Otóż czarnobiaua została rzucona na inny front pracy i w tej chwili nowe posty mogą się pojawiać rzadziej.

Wcześniejsze wpisy Nowsze wpisy