I po co nam to było?

Nieprzyjemności, które to towarzyszyły marszowi ONR 11 listopada można było uniknąć. Wydaje mi się, że artykuł Gazety Wyborczej "Przeciw marszowi faszystów" był nieco nieprzemyślany i podyktowany niepotrzebnymi emocjami. Otóż mój główny zarzut dotyczy błędnego, w moim przekonaniu, założenia że ONR wybiera się manifestować faszyzm i nietolerancję "by default".

Zdecydowanie można się było spodziewać do czego ten artykuł doprowadzi, a do czego doprowadził - widzieliśmy wszyscy: zatrzymania, burdy, ranni funkcjonariusze oraz, przede wszystkim, niestety utrzymany wizerunek Polski, jako kraju, gdzie nawet podczas święta niepodległości mają miejsce niesnaski, awantury oraz dalszy ciąg wojny polsko-polskiej. Wstyd mi za tych z Warszawy!

Czytaj dalej »

Jak nie powinno się politykować cz. 6

Jarosław Kaczyński swoją rezygnacją z uczestnictwa w Radzie Bezpieczeństwa Narodowa sam, zupełnie niepotrzebnie, wyklucza się z bieżącej polityki. Powoli, aczkolwiek skutecznie wytrąca z ręki oręż swoim zwolennikom, którzy próbują coraz bardziej rozpaczliwie tłumaczyć jego poczynania.

Czytaj dalej »

Samobój. I to przed bardzo ważnym meczem.

Wczorajsze karne usunięcie z PiS dwóch posłanek z niewątpliwie pierwszej linii było najgorszą rzeczą, która mogła się zdarzyć tej partii tuż przed najważniejszym wydarzeniem tej jesieni czyli wyborami samorządowymi.

Czytaj dalej »

Zmarnowana szansa

Wczorajszy pogrzeb zamordowanego asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego, był znakomitą okazją na zakończenie, a przynajmniej przekazanie jasnego sygnału jak ukrócić samonakręcającą się spiralę oskarżeń o działanie na szkodę atmosfery w kraju.

Niestety, tak jak najważniejsze osoby w Państwie wcześniej okopały się na swoich pozycjach, tak zostały w nich w dniu dzisiejszym. Wystarczyło tylko (aż?) wspólne wystąpienie przeciwko narastającej agresji, jasny przekaz wskazujący na jedność polityków przeciwko nienawiści - jestem zdania i głęboko wierzę, że później mogłoby być już tylko lepiej.

Czytaj dalej »

Wielkie przeoczenie

Dawno nie mieliśmy w Wolsce takiej krucjaty. Media wszelakiej maści grzmią na wszystkie możliwe sposoby i z użyciem każdej dostępnej formy rozpowszechniania informacji o śmierci, która czai się w niewinnych sklepikach z niezwykle mobilizującymi nazwami typu: Kofi Szop, Smart Cafe względnie Power Store!

Na wyżej wymienione apele podejrzanie szybko zareagował rząd z, co niebywałe, wszystkimi przedstawicielami Sejmu - taka sytuacja nie miała precedensu w całej historii III (tudzież IV - ale ona podobno wcale nie miała miejsca) Rzeczypospolitej. Co więcej, owa reakcja jest tak szybka, że przebiega nie do końca zgodnie z prawem, co zresztą przyznał sam Inicjator w osobie urzędującego Premiera. Wiadomo, jak to mówi znane przysłowie, że co nagle to po diable - ale przecież chodzi o uchronienie przed niechybną śmiercią milionów (nie znam dokładnej liczby potencjalnych denatów - strzelam) młodocianych oraz pozostałych amatorów mocnych wrażeń.

Czytaj dalej »

W poszukiwaniu lepszych reprezentantów?

Od dłuższego czasu wiele się mówi o parytetach podczas układania list wyborczych. Sprawa dotyczy konkretnie zbyt małej liczby kobiet (w szczególności na pierwszych miejscach) na arkuszach przedstawianych wyborcom przed urnami. Co ciekawe, zarówno wśród zwolenników, jak i przeciwników przeważają mężczyźni – kobiety, kolokwialnie mówiąc, "siedzą cicho". Pochylmy się więc nad słusznością umocowania w prawie takiego zapisu.

Czytaj dalej »

Nie będzie Niemiec pluł nam w płaszcz

...ani mężów w kajdankach wyprowadzał. Tak chce się aż krzyknąć po awanturze, która miała miejsce z udziałem państwa Rokitów na pokładzie samolotu Lufhansy kilka dni temu. Żał patrzeć dziś na "premiera z Krakowa", który to niby dobrowolnie zrezygnował z życia politycznego jednocześnie od czasu do czasu usilnie o sobie przypomina – a ostatnio przeszedł sam z siebie.

Rokita jest znany od dawna z ekscentrycznego trybu życia, jak również wypowiadania się, a jego małżeństwo z niezwykle barwną postacią, jaką jest obecna posłanka PiS – Nelli Rokita nierzadko bywa tematem wielu artykułów w prasie tzw. "różnej", zwykle brukowej.

Czytaj dalej »

Nowe szatki "króla" cd.

Wczoraj w programie Tomasza Lisa wystąpił były premier, prezes PiS (przepraszam, Prawa i Sprawiedliwości albowiem podobno zaleceniem "góry" jest nieużywanie skrótu) i... Wielkim zaskoczeniem dla mnie było że wypadł bardzo dobrze, wręcz niewiarygodnie wiarygodnie.

Daleko mu było od tego walczącego z wiatrakami premiera krzyczącego z trybuny o podziale na "tych od ZOMO" i "nas", był niesłychanie spokojny. rzeczowy i wyrazisty oraz starał się puszczać mimo uszu uszczypliwe komentarze prowadzącego. Niewygodnych pytań nie unikał, ale starał się kierować rozmowę na wyraźnie nakreślone tory – gospodarka, przyszłość i społeczeństwo. Szczerze mówiąc, to gdybym otrzymał stenogram rozmowy bez podania z kim rozmawia Tomasz Lis mógłbym postawić, że jego rozmówcą jest niezwykle zrównoważony polityk lewicy.

Czytaj dalej »

Nowe szatki "króla"

Zeszłotygodniowy kongres Prawa i Sprawiedliwości w jaskrawy sposób powinien uzmysłowić potencjalnym wyborcom koniunkturalność i owczy pęd do władzy polityków skupionych wokół Jarosława Kaczyńskiego. Co prawda nie sposób było jasno usłyszeć znanych wszem i wobec opowieści o wszechobecnym układzie, łże-elitach i ZOMO, ale uważny słuchacz z łatwością napotykał na załamanie słowotoku Wielkiego Wodza, kiedy trzeba było wygłosić zdania "o nowej linii".

Czytaj dalej »

Zimowa ofensywa

Kiedyś przebywał bez przerwy na nośnikach wszelkich mediów, nieważne czy to był papier, kineskop czy ekran monitora, a niektórzy spotykali go podobno nawet w lodówce (nie mówiąc o konserwach). Od dłuższego czasu pojawia się tylko zrywami, ale mocno akcentując swoją obecność. Natomiast od kilku ostatnich dni widzimy jego postać tak, ja za dawnych czasów - o kim mowa?

Czytaj dalej »

Wcześniejsze wpisy Nowsze wpisy